Smog i jego ofiary

Jednym z głównych, czy może mocno eksponowanym argumentem na rzecz uchwalenia przez Sejm ustawy antysmogowej, jest 45 tysięcy zgonów rocznie powodowanych przez zanieczyszczone powietrze. Z pewną nieśmiałością chciałbym jednak zapytać, dlaczego nie 80 czy może 100 tysięcy? Co rusz słychać, ile złego czyni cholesterol, podwyższony poziom cukru, alkohol i palenie tytoniu. Gdyby owe zgony zsumować, to zapewne przekroczyłyby liczbę oficjalnych pogrzebów wykazanych w statystykach Urzędu Stanu Cywilnego. Udowodnienie, iż ktokolwiek wyzionął przedwcześnie ducha w efekcie wdychania nadmiernie zapylonego powietrza jest niemożliwa choćby z tego powodu, iż smog nie figuruje na liście przyczyn zgonów. Powiązanie zanieczyszczeń atmosfery z konkretną chorobą i nie daj Boże, śmiercią, przekracza umiejętności nawet Sherlocka Holmesa.  Zanieczyszczone powietrze nikomu nie służy, co jest oczywistą oczywistością. Trzeba jednak odróżnić lobbingową propagandę (uprawianą w szczytnym celu), od twardych faktów. Idę w zakład o każdą sumę, iż tuż przed jesiennym szczytem klimatycznym w Paryżu media zostaną zalane statystyką ofiar i strat wywołanych przez emisje CO2 tudzież ocieplenie klimatu. 

 

 

Tekst powstał w ramach projektu „Czyste powietrze – czysta sprawa 2017/2018” finansowanego ze środków Fundacji PZU.